Xiaomi 13T Pro – Recenzja

Xiaomi 13T Pro - Design 0

Xiaomi 13T Pro oraz nieco słabszy Xiaomi 13T to nowe flagowce chińskiego producenta. Nie są to, co prawda, flagowce najwyższej klasy, tak jak te bez litery “T” w nazwie, ale wciąż mają wiele dobrego do zaoferowania! Do testów trafił do mnie model z dopiskiem Pro, co mogę o nim powiedzieć?

Xiaomi 13T Pro – Specyfikacja

  • Wyświetlacz: 6,67″; FHD+; 446 ppi; AMOLED; 144 Hz
  • SoC: MediaTek Dimensity 9200+
  • RAM: 12 GB / 16 GB; LPDDR5X
  • Pamięć masowa: 256 GB / 512 GB / 1 TB; UFS 4.0
  • Aparaty:
    • Główny: 50,3 Mpix; ƒ/1,9
    • Szerokokątny: 12 Mpix; ƒ/2,2
    • Teleobiektyw: 50,3 Mpix; Zoom optyczny x2; ƒ/1,9
    • Frontowy: 20,2 Mpix; ƒ/2,2
  • Akumulator: 5000 mAh; Ładowanie przewodowe 120 W
  • Oprogramowanie: MIUI 14; Android 13
  • Łączność: 5G; Wi-Fi 7; Bluetooth 5.4; IrDA; NFC
  • Wymiary i waga: 162,2 mm × 75,7 mm × 8,49 mm (Wersja szklana) / 162,2 mm × 75,7 mm × 8,62 mm (wersja PU); 206 g (Wersja szklana) / 200 g (Wersja PU)
  • Dodatkowe: Optyczny czytnik linii papilarnych pod ekranem; Port podczerwieni
  • Cena w momencie publikacji: 3799 (12/256 GB) / 3999 zł (12/512 GB)

Pudełko i jego zawartość

Białe pudełko z napisem Xiaomi 13T Pro wskazuje również współpracę z marką Leica. Mamy również informację o obsłudze sieci 5G oraz logo Xiaomi. Wewnątrz pudełka znajdziemy następujące rzeczy:

  • Smartfon Xiaomi 13T Pro
  • Ładowarkę sieciową GaN HyperCharge 120 W ze złączem USB A
  • Biały kabel USB A – USB C
  • Przezroczysty, silikonowy case
  • Igłę do tacki na karty nanoSIM
  • Papierologię

Design i jakość wykonania

Urządzenie dostępne jest w 3 wariantach kolorystycznych: Black, Meadow Green oraz Alpine Blue, jednak różnią się one bardziej niż samym kolorem. Wersja Black oraz Meadow Green mają plecki wykonane z bliżej nieokreślonego szkła. Z kolei wariant Alpine Blue pokryty jest wegańską skórą Xiaomi BioComfort. Materiał wykonany jest z kompozytu poliuretanowego (PU), który według producenta charakteryzuje się oddychalnością, odpornością na zimno i zabrudzenia, a także trwałością. Przyznam, że na renderach wygląda ładniej i pewnie się nawet nie palcuje, bo Xiaomi 13T Pro w wersji Black mocno zbiera odciski palców. I nie jest ważne jak bardzo staram się go doczyścić, to na zdjęciach nie wydaje się zbyt czysty.

Wracając jeszcze do różnic pomiędzy wersją ze szklaną obudową, a wersją PU, nieznacznie różnią się wymiary i waga. Model szklany ma 162,2 mm wysokości, 75,7 mm szerokości i 8,49 mm grubości i waży 206 g. Z kolei wersja PU jest nieco grubsza i lżejsza, bo ma 8,62 mm grubości i waży 200 g. Czuć w dłoni, że urządzenie jest dość grube, sytuację ratuje trochę zaokrąglenie bryły na pleckach, które przechodzi w płaską, metalową ramę. Mimo to jednak, całkiem wygodnie i pewnie trzyma się smartfon w dłoni.

Pierwszym co rzuca się w oczy na tyle urządzenia jest wyspa z aparatami, na której znajdziemy 2 duże, wystające obiektywy i jeden mniejszy, który już od wyspy nie wystaje. Górne, duże oczko to obiektyw główny, ten na dole to teleobiektyw, a ten mały, nieodstający, to obiektyw szerokokątny. Nad oczkiem szerokokątnym znajduje się jeszcze lampa doświetlająca, a poniżej znajduje się logo firmy Leica, która wspólnie z Xiaomi pracowała nad systemem aparatów.

Odchodząc od wyspy aparatów, tył urządzenia ma również horyzontalnie umieszczony logotyp Xiaomi oraz nieestetyczne oznakowania CE oraz WEEE wraz z informacjami o modelu urządzenia. Na froncie mamy ekran z dość cienkimi ramkami. Na środku, przy górnej krawędzi ekranu, umieszczono frontowy obiektyw aparatu, a na dole ekranu znajdziemy szybki i celny, optyczny czytnik linii papilarnych.

Na górnej ramce ekranu znajduje się również głośnik do rozmów. Na górnej części urządzenia znajdziemy m. in. mikrofony czy port podczerwieni IrDA. Na dole mamy tackę na 2 karty nanoSIM, mikrofon, port USB C 2.0 oraz głośnik, który w połączeniu z tym górnym, tworzą zestaw stereo ze wsparciem dla Dolby Atmos. Z lewej strony nie ma nic, jest gładziutko. A z prawej strony mamy przycisk Power oraz przyciski głośności. Konstrukcja zapewnia zgodność z certyfikatem IP68.

Ekran

Xiaomi 13T Pro oferuje płaski ekran CrystalRes o proporcjach ~9:20 i rozdzielczości 2712×1220. Przy przekątnej ekranu o wartości 6,67″ daje nam to zagęszczenie pikseli na poziomie 446 ppi. Wykonany w technologii AMOLED, ekran oferuje technologię Adaptive Sync i może być odświeżany maksymalnie w 144 Hz, ale częstotliwość próbkowania dotyku to już 480 Hz. Jasność ekranu to 1200 nitów, a w peaku może to być nawet 2600 nitów. Jasność możemy regulować w aż 16000 poziomach.

Wyświetlacz obsługuje Dolby Vision, HDR Vivid, HDR10, HDR10+, DCI-P3. Mamy tu przyciemnianie PWM w częstotliwości 2880 Hz. Ekran może wyświetlić 68 miliardów kolorów, a ich odwzorowanie jest na dobrym poziomie. Wartość JNCD (Just noticeable color difference) wynosi ~0,32, a wartość parametru ΔE wynosi ~0,37. Jak już wspomniałem wyżej, pod wyświetlaczem znajduje się optyczny czytnik linii papilarnych, a na środku, przy górnej krawędzi ekranu mamy przedni obiektyw aparatu. Całość chroniona jest szkłem Corning Gorilla Glass 5.

Specyfikacja i działanie

Wewnątrz znajduje się wyprodukowany w 4 nm procesie litograficznym, chip MediaTek Dimensity 9200+, którego 8 rdzeni procesora możemy podzielić następująco:

  • 1x Cortex-X3 (3,35 GHz)
  • 3x Cortex-A715 (3,0 GHz)
  • 4x Cortex-A510 (2,0 GHz)

MediaTek podaje, że zarówno procesor, jak i układ graficzny Immortalis-G715 zapewniają 10% wzrost wydajności względem chipu MediaTek Dimensity 9200 (bez +). Układ wspierany jest przez 12 GB lub 16 GB pamięci operacyjnej typu LPDDR5X. Co do pamięci masowej, to mamy tu 256 GB, 512 GB lub nawet 1 TB pamięci typu UFS 4.0. Urządzenie sprzedawane jest w następujących wersjach pamięciowych – 12 GB + 256 GB, 12 GB + 512 GB oraz 16 GB + 1 TB, aczkolwiek najbogatsza wersja pamięciowa nie jest oficjalnie dostępna w Polsce. Egzemplarz, który trafił do mnie na testy to wersja 12 GB + 512 GB. Wyniki benchmarków prezentują się tak:

Z urządzenia pracowało mi się przyjemnie, zawsze mogłem liczyć na szybkie i płynne działanie. Telefon bardzo dobrze radzi sobie z wymagającymi grami 3D na najwyższych ustawieniach graficznych. Gry, które sprawdzałem to m. in. Call of Duty: Mobile, Grand Theft Auto III, Grand Theft Auto Vice City, Grand Theft Auto San Andreas czy Minecraft. Urządzenie nie nagrzewało się podczas gry, co być może jest jest też zasługą układu chłodzenia LiquidCool. Producent wspomina tu o pierwszej “grafenowej mikro-nano wnęce” rozpraszającej ciepło.

Bateria

Smartfon chińskiego producenta oferuje akumulator o pojemności 5000 mAh i jest to pojedyncze ogniwo mimo tego, że urządzenie ładujemy na prawdę dużą mocą – z użyciem oryginalnej ładowarki GaN HyperCharge 120 W. W smartfonach ładowanych dużą mocą np. 80 W w OnePlusie 10 Pro czy OnePlusie Nord 3, możemy spotkać się z obecnością 2 akumulatorach, na które równo, po połowie rozkłada się dopływ energii, a to skutkuje niwelacją temperatury ogniwa. W Xiaomi 13T Pro ładowanym mocą 120 W (20 V; 6 A) też spodziewałbym się takiego rozwiązania, tak jednak nie jest.

Zamiast tego, aby uzyskać jednoogniwową baterię, ładowaną mocą prądem o mocy 120 W, urządzenie wyposażono system zarządzania akumulatorem Xiaomi Surge, składa się on z dwóch chipsetów ładowania P1 oraz jednego chipsetu zarządzania baterią G1 obsługującego 3 kluczowe funkcje — technologie ISP, SOA i DTPT. Chipsety zapewniają poprawę bezpieczeństwa baterii, wielokierunkowe wykrywanie stanu baterii oraz jej dłuższą żywotność. Muszę jednak zwrócić uwagę, że telefon przy szybkim ładowaniu z pełną mocą robi się wyraźnie ciepły, powiedziałbym nawet, dość mocno ciepły. Zatem czy faktycznie z biegiem czasu żywotność ogniwa pozostanie na dobrym poziomie?

Ładowanie oryginalną ładowarką GaN HyperCharge 120 W, według zapewnień producenta, umożliwi naładowanie od 0% do 100% w ciągu 24 minut w trybie standardowym i w ciągu 19 minut w trybie Boost. Kiedy nie mamy przy sobie oryginalnej ładowarki to wspomogą nas obsługiwane standardy Power Delivery 3.0 oraz QuickCharge 4.0. Producent zapewnia, że urządzenie na baterii jest w stanie odtwarzać wideo 1080p do 5 godzin. Muzykę możemy odtwarzać nawet przez 73 godziny.

Xiaomi 13T Pro, w trakcie moich testów, był w stanie wytrzymać jeden dzień intensywnej pracy, choć liczyłem na nieco lepszy wynik. Zdarzało mi się kilka razy doładowywać go w ciągu dnia, ale dość takiego intensywnego, co na szczęście trwa błyskawicznie szybko. Niestety, nakładka MIUI 14 nie pokazuje czasu SoT (Screen-on Time), czyli czasu, przez który nasz ekran był włączony od chwili odłączenia od ładowarki. Mamy jedynie czas aktywności, czyli licznik całkowitego czasu od momentu gdy nasze urządzenie było naładowane powyżej 90%.

Łączność

Urządzenie wspiera Dual SIM oraz eSIM. Możemy jednak korzystać z jedynie z 2 kart na raz, a nie 3, mając dostępne 2 układy – 2 karty nanoSIM lub jedna karta nanoSIM + eSIM. Normą jak na 2023 rok jest oczywiście obsługa sieci 5G, ale ciekawą nowością jest wsparcie dla nowego protokołu sieci bezprzewodowej – Wi-Fi 7 (IEEE 802.11 b/a/g/n/ac/ax/be). Mamy również najnowszy, wprowadzony w 2023 roku standard Bluetooth 5.4 z obsługą protokołów AAC, LDAC, LHDC czy ASHA.

Port USB typu C niestety, mamy w wersji 2.0. Do płatności zbliżeniowych i parowania z innymi urządzeniami parowania przez Bluetooth mamy NFC. Miłym dodatkiem jest port podczerwieni IrDA, który umożliwia korzystanie z funkcji pilota dla wielu urządzeń takich jak np. telewizory. Jeśli chodzi o nawigację to mamy wsparcie dla GPS, Galileo, GLONASS, Beidou, czy NavIC.

Oprogramowanie

Oprogramowanie, które otrzymujemy na start to Android 13 z nakładką MIUI 14. W trakcie moich testów, 3 października 2023, trafiła do mnie jedna aktualizacja oprogramowania – MIUI 14.0.11.0.TMLEUXM.

Nakładka MIUI w ciągu ostatnich lat niemal doszczętnie pozbyła się swojej oryginalności i tożsamości, z którą była kojarzona jeszcze kilka lat temu. Dzisiaj, na wielu płaszczyznach jest to już tylko nieudolna kopia iOS’a. Plusem jest to, że problemy związane z działaniem nakładki w wersji MIUI 12 zostały już jakiś czas temu naprawione, a obecne MIUI 14 działa bez problemów. Nie zniknęły niestety reklamy obecne w aplikacjach systemowych czy powiadomieniach. Na start zainstalowane jest sporo bloatware’u, który na szczęście da się łatwo odinstalować, jednak jest to coś, co zawsze psuje pierwsze wrażenie. Nie po to wydajemy blisko 4000 zł na smartfon, żeby służył za billboard reklamowy producenta.

Nakładce nie można odebrać funkcjonalności, choć nie wyróżnia się nią na tle innych, tak jak dawniej. Nakładka oferuje nam 2 układy ekranu głównego – z drawerem i bez niego. Kiedyś brak drawera w nakładce MIUI mi nie przeszkadzał, ale cieszę się, że później został on dodany. Nie cieszy mnie jednak odseparowanie szybkich ustawień od powiadomień, które musimy ściągnąć odpowiednio z prawej i lewej strony paska stanu. Jest to niepraktyczne rozwiązanie znane z iOS’a, które wymaga od nas dosięgania do lewej, górnej krawędzi ekranu, aby ściągnąć panel powiadomień.

Charakterystyczną cechą wspólną dla chińskich producentów jest wyjątkowo mocno zmodyfikowany interfejs systemu względem czystego Androida. Ale poza wyglądem różnice sięgają głębiej. W nakładce od Xiaomi obecna jest cecha wspólna dla większości chińskich producentów, z której wynika pewien irytujący problem. Otóż osoby korzystające z Google Photos zauważą, że aplikacja nie zapyta się o to czy automatycznie synchronizować nasze screenshoty, po prostu będzie to robić tak jakby to były normalne zdjęcia. Dzieje się tak dlatego, że katalog screenshots znajduje się w katalogu DCIM, zamiast w katalogu Pictures, tak jak w czystym Androidzie. W wyniku tego system traktuje zdjęcia i screenshoty jako jedno. A użytkownik nie ma możliwości wyłączenia synchronizacji screenshotów w Google Photos, więc nasza galeria szybko zostaje zaśmiecona.

System daje nam możliwość klonowania aplikacji, uruchamiania ich na podzielonym ekranie czy też w oknie. Możemy także rozszerzyć swoją pamięć operacyjną poprzez stworzenie partycji SWAP, tak jakby 12 GB czy 16 GB rzeczywistego RAM-u to było dla nas za mało w smartfonie…

Aparaty

Aparat LEICA VARIO-SUMMICRON 1:1.9-2.2/15-50mm ASPH w Xiaomi 13T Pro składa się z 3 obiektywów na tylnej wyspie urządzenia. Do tego mamy oczywiście aparat frontowy. Producent twierdzi, że wraz z firmą Leica, osiągnęli doskonałą równowagę pomiędzy wydajnością optyczną, rozmiarem obiektywu i trwałością w fotografii mobilnej. Mamy tu asferyczny obiektyw o wysokiej przepuszczalności światła, filtr światła podczerwonego, powłokę atramentową krawędzi obiektywu czy materiał z kopolimeru cykloolefinowego. A specyfikacja techniczna całości prezentują się tak:

  • Obiektyw główny – Sony IMX707 – 1/1,28″; 50,3 Mpix; ƒ/1,9; 1,22 µm; PDAF, OIS
  • Obiektyw szerokokątny – 1/3,06″; 12 Mpix; ƒ/2,2; 1,12 µm
  • Teleobiektyw – OmniVision OV50D – 1/2,88″; 50,3 Mpix; Zoom optyczny x2; ƒ/1,9; 0,61 µm
  • Obiektyw frontowy – Sony IMX596 – 20 Mpix; ƒ/2,4; 0,8 µm; 78°

Jak już wspominałem wcześniej, mamy tu 2 duże oczka aparatu. Są to: obiektyw główny oraz teleobiektyw, oba o rozdzielczości 50,3 Mpix. W obiektywie głównym znajdziemy matrycę Sony IMX707, znaną już z zeszłorocznego flagowca Xiaomi 12 Pro. Z kolei teleobiektyw o 2-krotnym zbliżeniu optycznym ma w sobie matrycę OmniVision OV50D.

Zauważyłem, że Xiaomi 13T Pro zdecydowanie zbyt często używa obiektywu głównego zamiast teleobiektywu przy zoomie x2. Zwykle, w innych smartfonach, jest to często spotykane zachowanie w przypadku gdy warunki oświetleniowe są zbyt słabe, aby mniejsza matryca teleobiektywu była w stanie wydobyć wystarczającą szczegółowość, ale w Xiaomi 13T Pro zdarzało się to wielokrotnie w trakcie dnia. W aplikacji aparatu brakuje jakiejkolwiek informacji sugerującej, że nasz aparat przy zoomie x2 przełącza się z teleobiektywu na aparat główny. Tego dopiero dowiadujemy się z metadanych gotowego zdjęcia. Po wejściu do trybu Pro, przyciski z obiektywami zmieniają podpisy “0.6x”, “1x” oraz “2x” na “UW”, “U” oraz “T” i dopiero robiąc zdjęcia z poziomu trybu Pro, mamy pewność, że korzystamy z wybranego przez nas obiektywu.

Leica zaoferowała dwa style fotograficzne w aplikacji aparatu – Leica Authentic oraz Leica Vibrant. Ja korzystałem z trybu autentycznego, bo wolę kiedy zdjęcia są najbliższe temu, co widzimy w rzeczywistości. Ok, a jak wypadają zdjęcia? Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony, w szczególności teleobiektywem, z którego faktycznie można wyciągnąć świetnie wyglądające kadry. Podoba mi się odwzorowanie kolorów, ono zazwyczaj bywa na dobrym poziomie, szczególnie w słabych warunkach oświetleniowych. Podoba mi się również rozpiętość tonalna, rzadko kiedy trafiają się jakieś przesadne prześwietlenia. Obiektyw szerokokątny już taki świetny nie jest, aczkolwiek jest to jednak zauważalnie mniejsza matryca o niższej rozdzielczości, ale na pewno nie mogę powiedzieć, że jest źle. Jak na obiektyw szerokokątny, efekty jego pracy są jak najbardziej zadowalające. Również aparat frontowy jest całkiem zadowalający, mamy tu dobrą szczegółowość i naturalne kolory.

Filmy możemy nagrywać maksymalnie w rozdzielczości 4K i 60 klatkach na sekundę, bądź w 8K i 24 klatkach na sekundę. Producent wprowadził możliwość nagrywania filmów w formacie 10-bit LOG. Mamy również wbudowaną funkcję przywracania LUT Rec.709 i obsługę importowania niestandardowych LUT. Niestety aparat frontowy, mimo 20 Mpix, nagrywa jedynie w 1080p i 30 klatkach na sekundę.