Xiaomi MIUI jest coraz gorsze. Alternatywne oprogramowanie jest lepszą drogą

Xiaomi

Trzeba sobie to powiedzieć – urządzenia Xiaomi są po prostu świetne i nie mówię tu tylko o smartfonach. Jednak to właśnie na nich chciałbym się skupić, bo choć hardware jest wspaniały, tak bez software’u mało co on znaczy. A niestety, nakładka MIUI jest hamulcem, który blokuje wszystkich, a zwłaszcza power userów.

Trochę historii na początek

Nie będzie to historia Xiaomi czy nakładki MIUI. Będzie to rozpisanie z jakich urządzeń, a raczej jakich smartfonów, korzystałem. Ale od początku. Po dwóch latach przygody z Hauwei’em P9 postanowiłem przesiąść się na coś nowego. Wybór padł na Xiaomi Mi MIX 2S. Świetny design, niezbyt wysoka cena i flagowe podzespoły wystarczająco mnie przekonały. To było również moje pierwsze, tak prywatne spotkanie z MIUI.

Uczucia wobec MIUI nie były negatywne. Czasem trafił się jakiś dziwny bug czy problem, jednak ogólnie byłem zadowolony. Preinstalowane aplikacje były przydatne – chociażby aplikacja telefonu pozwalała nagrywać rozmowy, a autorskie gesty były po prostu wygodne. Nie mówiąc już o udanej implementacji czarnego motywu. Jednak po około 17 miesiącach przesiadłem się ponownie na coś nowego – POCO F2 Pro.

xiaomi mi mix 2s
Xiaomi Mi MIX 2S

Tutaj również dostałem flagowe podzespoły, które z powodzeniem powinny wystarczać wymagającemu użytkownikowi. A jednak coś było nie tak…

Nakładka MIUI ogranicza telefony Xiaomi

Tutaj jednak nie będę opisywał wszystkiego krok po kroku, a od razu przejdę do konkretów. Posiadając flagowy smartfon, kompletnie nie odczuwałem tego, że mam do czynienia z najlepszymi podzespołami. I nie, telefon nie był wadliwy, tylko software działał źle.

Reklamy

Nie muszę tutaj dużo opowiadać. W systemie zobaczymy reklamy, które nie tyle irytują, co dziwią. Wszak mówimy tutaj o narzędziach systemowych. Sam widziałem je w dodatkowej (swoją drogą – niepotrzebnej) warstwie sprawdzania instalowanej aplikacji. Prawdopodobnie reklamy były też widoczne w menedżerze plików. Na szczęście reklamy da się wyłączyć – a przynajmniej jeszcze jakiś czas temu było to możliwe.

Aplikacje początkowe

Xiaomi na dzień dobry oferuje wiele aplikacji początkowych. Ok, wiele z nich naprawdę się przydaje, ale momentami to przesada. Zazwyczaj na start mamy przeglądarkę Chrome, która jest co najwyżej OK wyborem. Niestety, Xiaomi również dorzuca swoją, z której prawdopodobnie mało kto korzysta. Podobnie jest również z innymi programami.

Agresywne usuwanie aplikacji z tła

To chyba mój największy problem z MIUI. System agresywnie wyrzuca aplikacje z RAM-u, przez co te się nie odświeżają. I tak oto przestawałem dostawać powiadomienia o nowych mailach, o nowych wiadomościach w Messengerze czy na platformie Discord. Powiadomienia z innych aplikacji również nie dochodziły. To sprawiało, że Xiaomi zabierało nam jedną z większych cech smartfona – bycia na bieżąco informowanym.

Ale takie zabijanie aplikacji, to nie tylko brak powiadomień. Widżety to świetna opcja bycia z czymś na bieżąco bez potrzeby wchodzenia do aplikacji. Sprawdza się to w przypadku kalendarza czy aplikacji do zadań. Niestety, MIUI tak usilnie zabija aplikacje w tle, że nawet widżety się nie odświeżają, przez co nie mają one większego sensu. Natomiast w klikanie w widżet – na przykład, aby dodać nowe wydarzenie – nic nie robiło. To jedna z rzeczy, która mnie zirytowała najbardziej i dopiero teraz uczę się od nowa korzystania z widżetów – ale to już na konkurencyjnym sprzęcie.

Powolne działanie

Flagowe telefony z MIUI działają nawet szybko, jednak te nieco tańsze po prostu potrafią zirytować. Taki Redmi Note 8T przy najprostszych zadań potrafi się wyłożyć. A to klawiatura wysuwa się 10-15 sekund, a to aplikacja nie chce się wyłączyć. Często też przeładowuje się interfejs kiedy to chcę powrócić na ekran domowy. Przyznam szczerze, że takie wydarzenia znacznie utrudniają korzystanie z telefonu, a zarazem zwiększają zdenerwowanie.

redmi note 8t
Xiaomi Redmi Note 8T

Dziwne decyzje

Kiedy to popularne stały się gesty zamiast paska nawigacyjnego, Xiaomi stworzyło swoje. Przyznam, były to najlepsze gesty z jakich korzystałem. Niestety, pewnego pięknego dnia dostałem powiadomienie o aktualizacji. Spis zmian nie zawierał nic szczególnego więc update wykonałem. Po ponownym uruchomieniu zobaczyłem, że zamiast Androida 10 mam Androida 11, a wraz z nim standardowe gesty, a nie te od Xiaomi. Zostały one prawdopodobnie wymuszone przez Google, jednak na niektórych telefonach innych marek współpracują one z zewnętrznymi launcherami.

Niestety, te standardowe gesty nie dość, że działają gorzej i są mniej intuicyjne, to jeszcze nie współpracują z zewnętrznymi launcherami. Jako wieloletni fan Nova Launcher załamałem się, bowiem wszelkie ustawienia ikon, gesty i inne elementy ułatwiające to nieodłączna część korzystania ze smartfona. Jeśli chciałbym korzystać ze zwykłego launchera, to musiałbym się uczyć korzystania z telefonu w zasadzie od zera.

To nie wszystkie problemy z nakładką MIUI.

Wymieniłem tylko to, co sam zapamiętałem. Fora czy grupy dyskusyjne związane z Xiaomi są przepełnione przykładami zachowań, które w większości są wynikiem złej pracy MIUI.

Co można z tym zrobić?

Cóż, po wcześniej opisanej aktualizacji do Androida 11 coś we mnie pękło i zdecydowałem się na drastyczny krok, który od czasów posiadania Motoroli Moto G nie był mi znany – instalacja Custom ROM-a. Ale po kolei.

Najmniej drastycznie:

Najmniej drastycznym krokiem będzie lekka modyfikacja ustawień. Z poziomu opcji możemy powyłączać niektóre aplikacje, w tym chociażby Google Photos (o ile nie korzystamy z tego programu). Dla aplikacji ważnych, które powinny się odświeżać w tle bądź korzystamy z jej widżetów, polecam zmienić tryb oszczędzania baterii na brak oszczędzania oraz zablokowanie aplikacji w widoku uruchomionych programów – klikając na kłódkę. W niektórych przypadkach to faktycznie pomaga.

Nie jest to zbyt wiele, ale może znacznie nam ułatwić pracę w systemie MIUI.

Nieco trudniej, ale warto: odblokowanie bootloadera i instalacja Custom ROM-a

Jeśli nie wiesz co to Recovery oraz bootloader to albo zrezygnuj z instalacji Custom ROM-a, albo zleć to komuś, kto sobie z tym poradzi.

Ja natomiast polecam instalację innego systemu. Jest to proces nieco dłuższy, tym bardziej, że Xiaomi niekiedy każe nam czekać tydzień, aby móc odblokować bootloader. Owoce pracy jednak są świetne! Możemy zdecydować się na systemy również bazujące na MIUI (na przykład xiaomi.eu) lub na kompletnie inne, czyste. Ja wybrałem drugą opcję i nie żałowałem.

Poradniki odblokowania i instalacji Custom ROM-ów znajdziecie w sieci. Warto jednak czytać dedykowany dla naszego własnego urządzenia.

Od razu zainstalowałem polecany Arrow OS. System sprawdził się świetnie i wszystko działało poprawnie, nawet czytnik linii papilarnych w ekranie oraz płatności z wykorzystaniem NFC.

Telefon zaczął zachowywać się jak rasowy flagowiec. Dostawałem na bieżąco powiadomienia z aplikacji, a te uruchamiały się w mgnieniu oka. No i co ważne, nie wyłączały się 2 sekundy po wyjściu z nich. Poczułem się jakbym kupił nowy telefon, ale bez wydawania pieniędzy.

arrow os
Arrow OS na POCO F2 Pro (fot. DaGalaxysheep @ XDA)

Custom ROM-ów jest wiele, a Arrow OS to tylko jeden z nich. Polecam przejrzeć forum XDA-Developers i poczytać opinie. Tam użytkownicy na bieżąco zgłaszają błędy, które są od razu naprawiane. Arrow dostawał aktualizację OTA co tydzień i one nie tylko łatały błędy (co w przypadku tradycyjnych systemów potrafi trwać wieki), ale też dodawały ciekawe nowości. Warto też zapoznać się jak dany system radzi sobie z SafetyNet oraz czy działają płatności Google Pay – o ile na nich polegamy.

Minusem może być tylko obsługa aparatów, ale tutaj też możemy coś poradzić. Albo możemy zdecydować się na aplikację Google Camera (o ile ktoś napisał dobry config), albo na wykonanie roota i zainstalowanie MIUI Camera z Magisk Manager. Wtedy w zasadzie mamy aplikację kamery z MIUI.

Podsumowanie

W tym artykule nie chciałem wyżyć się na marce Xiaomi, bowiem to byłoby głupie – mam masę sprzętu tej firmy. Chciałem jednak zwrócić uwagę na ogromny problem, który znacznie utrudnia pracę na ich smartfonach, bo choć te są świetne, tak ich software jest sporym hamulcem.

Alternatywy w postaci Custom ROM-ów to niezła opcja, która pozwala nam poznać nasze urządzenia na nowo i znacznie wpływa na naszą produktywność. Sam o wiele bardziej polubiłem swój telefon POCO F2 Pro kiedy to zainstalowałem Arrow OS.

Chcesz być na bieżąco? Śledź ROOTBLOG w Google News!