Witam w kolejnym wpisie z serii Moto skROOT. Dziś, moim zdaniem, ciekawie, albowiem pokażę wam polskie auto, a właściwie autko elektryczne od Triggo. Oprócz tego trochę o nowym projekcie firmy Dyson, znanej głównie z odkurzaczy, a także Mercedes EQC. Jednym słowem – elektrycznie! Zapraszam do lektury! A jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z poprzednim Moto skROOT-em, to odsyłam poniżej! 

Volkswagen ID.3, nowa wersja Peugeota 508 i TIRy na prąd – Moto skROOT

Pierwsze polskie auto elektryczne wcale nie jest od EMP, oto Triggo!

Niedawno informowałem was na łamach naszego portalu, że spółka ElectroMobility Poland stawia pierwsze kroki w kierunku produkcji aut elektrycznych. Nie będą oni jednak pierwsi, bo prędzej od nich na drogi wyjechało Triggo, czyli małe autko elektryczne, przypominające Renault Twizzy. Przyjrzymy się temu projektowi.

triggo

Triggo został zaprojektowany z myślą o użytku w carsharingu!

Jest to auto idealne do miasta za sprawą zastosowania kilku ciekawych rozwiązań. Przede wszystkim jest w pełni elektryczne, co jest ogromnym plusem. Dzięki temu będzie można wjechać do stref czystego transportu, czy też po prostu wygodnie i dynamicznie ruszyć spod świateł. Kolejną ciekawą rzeczą jest to, że można zmienić baterię, gdy się wyczerpie. Przy zasięgu 100 km na pewno to się przyda, szczególnie, że auto będzie wykorzystywane „na minuty”. Może to pomóc sieci w sprawnym zarządzaniu flotą aut na wynajem.

Zobacz też: Tesla i Fiat łączą siły, Maluch w carsharingu i pierwsze koncepty polskiego auta elektrycznego – Moto skROOT

Triggo jest autem dwuosobowym, ale nie wiem jak ten okruszek mieści w sobie tyle, bo nie wygląda adekwatnie do tej możliwości. Producent chwali się zaawansowanym systemem zawieszenia przedniego. Ma ono zmienną geometrię i dostosowuje się do warunków. Jeżdżąc wolniej (do 25 km/h) rozstaw przednich kół to 86 cm. Umożliwia to wciśnięcie się w naprawdę wiele luk, co ułatwia parkowanie i manewrowanie w mieście. Ale co przy wyższych prędkościach?

triggo

W zakresie od 25 do 90 km/h, bo tyle wynosi prędkość maksymalna, przednie koła “rozjeżdżają się”. Auto wtedy ma szerokość 150 cm, dzięki czemu jest stabilniejsze. Swoją drogą te 90 km/h to aż nadto wystarczająca prędkość. W większości miast, za dnia, ciężko byłoby rozpędzić się bardziej, nawet gdyby była taka możliwość. Dodatkowo pojazd ten jest gotowy do zaimplementowania technologii jazdy autonomicznej drive-by-wire. To oznacza, że będzie on mógł, w przyszłości, stać się autonomiczną mikro-taksówką.

Cóż, wszystko to stanowi niezwykłe plusy dla przyszłych użytkowników tego mikro-pojazdu. Pierwsze, testowe Triggo jeździ już po ulicach Warszawy. Firma zapewnia, że w najbliższym czasie wyjedzie 9 takich, natomiast w 2020 roku rozpocznie się produkcja pierwszej partii komercyjnej. Bardzo cieszy mnie to, że ten projekt powstał, a nie skończył jak inne próby “powrotu” polskiej motoryzacji. Auta takie jak nowe Syrenki, Warszawy, czy Polonezy opierały się na nostalgii i służyły zazwyczaj jako wyłudzenie dotacji. Nie były niczym konkretnym, a tu mamy do czynienia z czymś co jeździ i jest naprawdę ciekawe. Oby tak dalej Triggo!

Dyson pracuje nad autem elektrycznym. Tak, to ta firma od odkurzaczy

Dyson udostępnił rysunki patentowe, które ukazują auto elektryczne. Potwierdzono tym, że firma poważnie interesuje się tym tematem. Planowo produkcja ma się rozpocząć w 2021 roku, więc prace muszą być dalekim etapie. W sumie gdyby tak przemyśleć to ma to duży sens. Firma ta produkuje odkurzacze od lat, więc doświadczenie w budowie silników elektrycznych ma niemałe. Auto to ma być produkowane w fabrykach firmy w Singapurze.

Dyson

Zobacz też: Xiaomi Jimmy JV51, ręczny odkurzacz Chińczyków

Samochód od Dyson będzie, a jakżeby inaczej, SUV-em. Ma pomieścić 7 osób w trzech rzędach, a jego wymiary to ok. 5 metrów długości i ok. 3,3 metra szerokości. Ponadto wyróżnikiem będzie sensowny prześwit. Na rysunku patentowym widać także dość duże koła i krótkie zwisy. Nie ujawniono jednak żadnych szczegółów technicznych odnośnie osiągów. Wiadomo jednak, że będzie tu użyty więcej niż jeden silnik. Dodatkowo Dyson pracuje nad akumulatorami z elektrolitem w stanie stałym.

Dyson

Jako ciekawostkę dodam, że James Dyson, właściciel tej firmy, zatrudnił do pracy nad tym projektem byłych pracowników Aston-Martina, czy BMW. Wspomniany wyżej pan jest, rzekomo, niezłym ekscentrykiem i już nieraz zaskakiwał pewnymi ruchami. Ostatnio jego firma zrezygnowała z produkcji odkurzaczy przewodowych, by skupić się wyłącznie na tych bez kabelka. Okazało się to dobrym ruchem, przynajmniej w mojej opinii, albowiem zewsząd słyszę pochlebne opinie o ich sprzęcie.

Mercedes EQC w Polsce, znamy już oficjalne ceny! Jak elektryk Mercedesa wypada na tle konkurencji?

Mercedes wprowadza do sprzedaży swojego pierwszego elektryka – model EQC będzie dostępny w naszym kraju. Jest to strzał wymierzony w stronę Audi e-Tron oraz Jaguara I-Pace, które to są autami podobnych segmentów co nowa propozycja Mercedesa. Jak auto koncernu Daimler wypada na ich tle?

Mercedes EQC
fot. Mercedes

Mercedes EQC ma napęd na cztery koła realizowany dzięki dwóm silnikom. Ich łączna moc to 408 KM, a moment obrotowy wynosi 760 Nm. Zatem koni jest tyle samo co w propozycji brytyjczyków i 40 KM więcej niż w Audi. Mercedes przyspiesza do 100 km/h w 5,1 s, czyli nieco wolniej niż Jag. Jest to podyktowane wymiarami i masą, I-Pace jest mniejszy niż Mercedes EQC.

Mercedes EQC
fot. Mercedes

Niestety Mercedes EQC ma najmniejszą baterię z tej trójki. Akumulator w tym aucie legitymuje się maksymalną energią 80 kWh, kiedy Jaguar I-Pace ma 90 kWh, a Audi 95 kWh. EQC w podstawie kosztować ma 328 300 złotych, co czyni go najtańszym w zestawieniu. e-Tron startuje od 324 800 zł, a Jaguar od 356 600 zł. Czy Mercedes EQC podbije serca kupujących? Czas pokaże!

To na tyle w dzisiejszym wpisie. Zapraszam do komentowania!