Strona główna Aktualności Linux Mint Cinnamon po 3 miesiącach używania. Czy jestem zadowolony?

Linux Mint Cinnamon po 3 miesiącach używania. Czy jestem zadowolony?

-

Jakiś czas temu przesiadłem się na kolejną dystrybucję. Nie jest to jednak zbyt wyszukany wybór, bowiem zdecydowałem się na niezwykle popularny system w świecie Linuxa. Jak się domyślacie po tytule, mowa tu o Linux Mint ze środowiskiem graficznym Cinnamon. Z dystrybucji korzystam ponad 3 miesiące i myślę, że to dobry okres aby się podzielić opinią.

3 miesiące – 2 komputery

Na początku system Linux Mint zainstalowałem na laptopie Chuwi LapBook 12.3, na którym to testowałem wiele dystrybucji (w tym opisywany wcześniej KDE Neon). Później zakupiłem Lenovo ThinkPad E480, na którym również zdecydowałem się na ten system. W obu przypadkach był to Linux Mint 19.3 ze środowiskiem graficznym Cinnamon. To sprawia, że wiem jak działa Linux Mint na słabszym komputerze z ekranem o bardzo wysokiej rozdzielczości, jak i również nieco mocniejszym laptopie.

Krótko: Linux Mint na tanim laptopie działa po prostu stabilnie

W obu przypadkach Linux Mint działał szybko i stabilnie. Wiadomo, w przypadku ThinkPada jest znacznie lepiej, jednak to już wynika z wydajniejszego hardware’u.

Chuwi LapBook 12.3 pod kontrolą Minta działa bardzo sprawnie. Nie występuje tutaj coś takiego jak przycinki czy nagłe przeładowania interfejsu – jeśli komputer potrzebuje czasu na przemyślenie czegoś, to po prostu mamy chwilowy przestój, ale komputer dalej reaguje na ruch myszą czy naciskanie przycisków klawiatury. To sprawia, że komputer jest po prostu niezwykle stabilny i możemy mu zaufać. Dobrze wypada również skalowanie interfejsu pod wyświetlacze HiDPI. Póki co system pozwala tylko na ustawienie sztywnego, dwukrotnego powiększenia, jednak już lada moment deweloperzy mają dodać obsługę skalowania zmiennoprzecinkowego. To wszystko sprawia, że Linux Mint działa lepiej niż Windows 10.

Chuwi LapBook 12.3 z Linux Mint 19.3 Tricia

Tak jak napisałem wyżej, taki zestaw zalet sprawia, że w przypadku taniego chińskiego laptopa Linux Mint jest o wiele lepszym wyborem niż Windows 10 – nawet jeśli z komputera ma korzystać osoba niezbyt techniczna. Dlaczego? To proste. Typowe czynności takie jak oglądanie Youtube, pisanie wiadomości czy przeglądanie ofert sklepów internetowych jest po prostu szybsze i mniej frustrujące. A gry? A profesjonalne oprogramowanie? Od kiedy laptop z procesorem Intel Celeron nadaje się do montażu, edycji grafiki, a nawet grania w gry (już pomijając fakt, że również i na Linuxie można robić wszystkie te czynności)? No właśnie.

Linux Mint na czymś nieco wydajniejszym

Od razu po zakupie ThinkPada usunąłem Windowsa i zainstalowałem Linuxa, a dokładnie… Elementary OS. Tak, chciałem dać szansę tej często chwalonej dystrybucji, jednak szybko ją zmieniłem na… Ubuntu. I tutaj kolejny zawód, bowiem GNOME znowu mi się nie spodobało. Dlatego też zainstalowałem to, co już znałem. Ponownie zdecydowałem się na Linux Mint 19.3 z Cinnamon.

Mogłem sobie jednak pozwolić na kilka modyfikacji (o których powiem później), a sam sposób korzystania z systemu nieco się zmienił. OS działa szybko. Bardzo szybko. Ale nie jakoś piekielnie szybko – nie ma się takiego uczucia natychmiastowego uruchamiania czegokolwiek (choć tak jest), chociażby tak jak w Chrome OS. Tutaj winą obarczę Cinnamon, które nieźle działa na wolnych sprzętach, jednak na nieco szybszych nie daje takiego uczucia dużej wydajności. A szkoda, bowiem takie coś spokojnie można odczuć w KDE Neon czy Xubuntu.

neofetch

Muszę również dodać, że na dzień dobry Linux Mint zjada 700-900 megabajtów RAM-u (kiedy to w przypadku KDE Neon jest to około 400 megabajtów), a aplikacje dosyć agresywnie są zrzucane do swapu (choć to muszę nieco lepiej zbadać). Linux Mint również nieco gorzej, w porównaniu do innych dystrybucji, radzi sobie z zarządzaniem energią, jednak tlp nieco poprawia tę sytuację.

Muszę jeszcze raz zaznaczyć – to wcale nie oznacza, że Linux Mint z Cinnamon działa wolno. Po prostu uważam, że da się z tego systemu wyciągnąć jeszcze więcej.

Mój config w Linux Mint

W większości korzystam ze standardów wyznaczonych przez autorów Linux Mint, jednak pozwoliłem sobie na kilka konfiguracji. Przede wszystkim przełączyłem się na klasyczny pasek zadań, do którego dodałem przełącznik biurek, a mam ich 4 i są one statyczne. Najczęściej jednak przełączam się między nimi dzięki własnym skrótom klawiaturowym: po prostu naciskam Alt + 1/2/3/4 – w zależności, na który workspace chce się przerzucić. Takie rozwiązanie jest o wiele szybsze i wygodniejsze niż to w Windows 10, gdzie pulpity zmieniamy klawiszami Ctrl + Windows + strzałka lewo/prawo, co wymaga oderwania ręki od myszki i nie pozwala nam przeskoczyć na wybrany pulpit, a musimy go szukać. Natomiast klikając Alt + ~ mam podgląd wszystkich pulpitów. Dodatkowo mam zainstalowany znany z Linuxów z Tilingiem narzędzie Rofi. Jest to lekki, tekstowy launcher aplikacji, który wywołuję skrótem Alt + Q.

Podgląd wszystkich biurek

Nie korzystam z jakiegoś wyszukanego zestawu aplikacji, w większości staram się korzystać z domyślnych propozycji. Jednak są pewne programy, których nie może zabraknąć. Moją przeglądarką internetową jest Chromium, czytnikiem poczty jest Mailspring, a za odtwarzacz audio służy Spotify. Pakietem biurowym oczywiście jest WPS Office, a do pisania artykułów używam Typora, które synchronizuję dzięki Joplin. No i nie mogło zabraknąć komunikatorów internetowych takich jak Telegram, Discord i Zoom.

Launcher rofi

Z narzędzi natomiast bardzo cenię sobie Shutter (służy do tworzenia zrzutów ekranu), Kazam i OBS Studio (obydwa służą do nagrywania ekranu) oraz Todoist. Środowisk programistycznych mam kilka, a są to InteliJ IDEA, Visual Studio Code oraz Qt Creator. Mam tylko jedną aplikację, która pochodzi z Windowsa i jest to NapiProjekt. Niestety, pingwini odpowiednik (Qnapi) już jakiś czas temu przestał być wspierany, a NapiProjekt całkiem dobrze działa poprzez Wine.

Linux Mint z Cinnamon. Czy jestem zadowolony?

Czy jestem zadowolony? Jak najbardziej! Linux Mint jest szybki, niezwykle stabilny i spójny. Każdego dnia pozwala mi zrobić to, co chcę i jeszcze ani razu mnie nie zawiódł. Mało tego, bardzo dobrze (choć Unity robiło to lepiej) współpracuje z moim stylem korzystania z systemu. Od kilku tygodni pracuje na wielu pulpitach wraz z dodatkowym monitorem, mam włączonych tonę aplikacji, a komputer po prostu nie zwalnia. Ba! Mam wrażenie jakby jeszcze miał ogromny zapas niewykorzystanej mocy. Linux Mint daje poczucie zaufania i po prostu wiem, że pewnego dnia z niewiadomych przyczyn nie odmówi mi posłuszeństwa. Jasne, ma kilka wad, jednak liczę, że zostaną one naprawione. Może w Linux Mint 20? Tego dowiemy się w przyszłości.

Korzystacie z Linuxa? Dajcie znać w komentarzu!

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej